Czesi kręcą w Krakowie "Polski film" [PL]

Czesi kręcą w Krakowie "Polski film"

Scena na barce pod pokładem. Polski producent zaprosił czeskich aktorów na imprezę (© Wojciech Matusik)
Gazeta Krakowska Edyta Tkacz
2011-08-24 09:22:38, aktualizacja: 2011-08-24 09:26:47
O trzeciej w nocy Marek Daniel dostrzega, że dziewczyna, w której jest szaleńczo zakochany, tonie właśnie w ramionach jego przyjaciela Pavla. Marek, długo się nie namyślając, bierze rozpęd i wprost z pokładu barki cumującej na Wiśle z impetem skacze do rzeki. Wczorajszej nocy Marek skakał do Wisły jeszcze dwa razy, bo tyle było przygotowanych kostiumów. Tak powstawała jedna ze scen "Polskiego filmu", który kręcą Czesi w Krakowie.


Poniedziałek, godzina 20. Jedna z barek na Wiśle nieopodal mostu Grunwaldzkiego wypływa w stronę Wawelu. Pod zamkiem barka zatacza łuk i cumuje na rzece.
Na pokładzie tłum ludzi. Raz po raz pojawia się reżyser, kręci się obsługa planu, fotoreporterzy robią zdjęcia, scenarzyści obserwują całe to zamieszanie ze stoickim spokojem. Pośrodku zadaszonej części pokładu stoi stół zastawiony butelkami szampana.




Reklamy BusinessClickNa pokładzie tłum ludzi. Raz po raz pojawia reżyser, kręci się obsługa planu, fotoreporterzy robią zdjęcia, scenarzyści obserwują całe to zamieszanie ze stoickim spokojem. Pośrodku zadaszonej części pokładu stoi stół zastawiony butelkami szampana.

Pokład jednak szybko się wyludnia, wszyscy schodzą na dół, bo właśnie tam rozstawione są światła i nagrywana jest scena, podczas której czescy twórcy rozmawiają z Polakami o tym, jak ma wyglądać tworzony wspólnymi siłami film. Za stołem siedzą aktorzy, toczy się polsko-czeski dialog w obu językach. Reżyser daje ostatnie wskazówki, po czym kamery idą w ruch. Ta scena zaczyna się, gdy filmowy kelner nalewa szampana.
Pokład jednak szybko się wyludnia, wszyscy schodzą na dół, bo właśnie tam rozstawione są światła i nagrywana jest scena, podczas której czescy twórcy rozmawiają z Polakami o tym, jak ma wyglądać tworzony wspólnymi siłami film. Za stołem siedzą aktorzy, toczy się polsko-czeski dialog w obu językach. Reżyser daje ostatnie wskazówki, po czym kamery idą w ruch. Ta scena zaczyna się, gdy filmowy kelner nalewa szampana.

Reżyser filmu Marek Najbrt jest zwycięzcą 3. edycji krakowskiego festiwalu Off Plus Camera z 2010 roku. W nagrodę dostał 100 tys. dolarów na realizację nowego filmu. Najbrt otrzymał też 1 mln zł od Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej. PISF postawił jednak warunek - film musi zostać zrealizowany w Polsce. Trzeba było więc zmienić nieco gotowy już scenariusz i wysłać bohaterów do kraju nad Wisłą.

"Polski film" to komedia o czterech czeskich aktorach, którzy spełniają swoje marzenie - kręcą wspólnie film. Znani w Czechach Pavel Liška, Tomaš Matonoha, Josef Polašek i Marek Daniel występują pod swoimi nazwiskami i grają samych siebie. Historia o aktorach, którzy przyjaźnią się od lat i studiowali razem w Brnie, to opowieść o nich. O tym, że chcą nakręcić film, rozmawiali ze scenarzystami, z którymi się przyjaźnią. - Opowiadali nam o swoim życiu i o swojej młodości.

Wybraliśmy z tych opowieści motywy, które stały się podstawą do napisania scenariusza - mówi Robert Geisler, jeden ze scenarzystów. - Fikcja miesza się tu z rzeczywistością - dodaje Geisler. Na ekranie zobaczymy więc, jak Liška, Matonoha, Polašek i Daniel przyjeżdżają do Polski nakręcić film, bo... dostali pieniądze na nowy projekt i by z nich skorzystać, muszą go zrealizować w kraju nad Wisłą. Co im się tu przydarzy? - Jeden z nich się zakocha w polskiej aktorce Kasi, a drugi uwierzy w Boga - opowiada Geisler.

W rolę Kasi wcieli się Katarzyna Zawadzka. Krakowska aktorka stoi właśnie u progu filmowej kariery. Ma już na koncie swój pierwszy sukces - nagrodę na tegorocznym festiwalu w Gdyni za debiut w produkcji "W imieniu diabła". W "Polskim filmie" zobaczymy także innych polskich aktorów. Producenta gra Krzysztof Czeczot, a dramaturga Grzywę krakowski aktor Marcin Kobierski.

Premiera filmu odbędzie się w przyszłym roku na festiwalu w Karlovych Varach. Publiczność będzie oglądać perypetie bohaterów zarówno w scenerii czeskiego PGR-u, podczas festiwalu filmowego ina barce na Wiśle oraz na krakowskich ulicach. - Jedna trzecia filmu dzieje się w Krakowie. Nie nagrywamy w innych miejscach w Polsce - mówi Marek Najbrt.

Na ekranie nie zabraknie seksu i alkoholu. Czy aktorzy w filmie dokończą swoje dzieło - tego reżyser nie chce jeszcze zdradzić. Jak to się wszystko skończy? - Wielką apokalipsą - kwituje Marek Najbrt. - Oczywiście apokalipsą dla aktorów. Świat się nie skończy - uspokaja czeski reżyser.

http://www.gazetakrakowska.pl/aktualnosci/442499,czesi-kreca-w-krakowie-polski-film,id,t.html?cookie=1